Eduscience

 

Fot.
1. Rycynowiec w pełnej okazałości (autor Túrelio, źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fa/Ricinusstrauch.jpg,
dostęp 17.02.2014 r.)

Najbardziej trująca roślina świata

Ewa Zaraś-Januszkiewicz

Wszystkie rośliny zawierają węglowodany, białka i tłuszcze, a poza tym różne inne związki, które są produktami tzw. wtórnej przemiany materii. Wiele związków znajdujących się w roślinach ma właściwości oddziaływania na organizmy żywe. To oddziaływanie może być lecznicze, a może być toksyczne. Bardzo często rośliny lecznicze są równocześnie roślinami trującymi lub szkodliwymi. A zależy to od dawki i odpowiedniego przygotowania preparatu roślinnego.

Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że w naszym otoczeniu często rosną rośliny trujące i szkodliwe. Rośliny trujące to takie, których zjedzenie, czasem sam kontakt z nimi (np. ich wąchanie, dotykanie) ma wyraźnie negatywne skutki i może wiązać się z poważnymi konsekwencjami, łącznie ze śmiercią. Rośliny szkodliwe to takie, które mogą wywołać skutki negatywne dla zdrowia, ale nie zagrażają bezpośrednio życiu. W Polsce szacuje się, że występuje naturalnie ok. 200 gatunków uznawanych za trujące i szkodliwe, z czego ok. 50 to rośliny trujące (dla ludzi i wielu zwierząt, jednak nie specjalnie dla ptaków).

Substancje toksyczne mogą występować w całej roślinie w jednakowym stężeniu, ale mogą też kumulować się w jakiejś jej części i np. jedna część rośliny jest trująca, a jednocześnie inna część – może być jadalna. Zawartość procentowa substancji toksycznych w tym samym gatunku może być bardzo różna w zależności od stanu rozwoju rośliny, pory roku, gleby, wilgotności czy temperatury i innych czynników klimatycznych. Ważny może też być sposób zbioru oraz przechowywania roślin po zbiorze. Niektóre rośliny tracą substancje toksyczne w miarę dojrzewania, np. pomidor cały jest trujący, jedynie dojrzałe owoce nie zawierają substancji toksycznych, znane są natomiast zatrucia sałatkami z zielonych pomidorów, podobnie trujące są czarny bez czy ziemniak.

Niemniej jednak, bez względu na warunki uprawy, zbioru itd. najsilniej trującą rośliną świata jest powszechnie znany z ogrodów przydomowych rącznik pospolity (Ricinus communis L.) [fot. 1]. W polskich warunkach osiąga od 2 do 3 m wysokości. W strefie tropikalnej osiąga wysokość około 10 m, przybierając pokrój dużego krzewu lub małego drzewa o zdrewniałych pędach, w dodatku silnie rozgałęzionych [fot 1a]. W Polsce rącznik pospolity jest uprawiany jako roślina jednoroczna uzyskiwana z siewu. Rącznik bardzo wrażliwy na przymrozki (siewki marzną przy –1 °C). W latach sześćdziesiątych XX w. przeprowadzano w Polsce próby z uprawą polową rącznika. Zakończyły się one niepowodzeniem, ze względu na zbyt małą wydajność dojrzałych nasion, spowodowaną krótkim okresem wegetacyjnym (dojrzałe rośliny marzną w temperaturze –3 °C). Obecnie zakłada się, że pierwotnie rącznik występował w Etiopii lub Erytrei, nie ma na to jednak dowodów. Najstarsze nasiona były znajdowane w grobowcach egipskich. Papirusy sprzed 4000 lat zawierają wskazówki na temat uprawy rącznika i zastosowania oleju w medycynie. Był też być może stosowany do smarowania bloków kamiennych w celu zwiększenia ich poślizgu podczas przesuwania przy budowie piramid! Częste wzmianki o rycynusie odnotowywane są w literaturze greckiej, rzymskiej i arabskiej. Prawdopodobnie w czasach greckich uprawa rącznika dotarła do Persji, Indii i stamtąd do Chin. W nowożytnej Europie do oficjalnej medycyny został zaliczony w 1788 r., kiedy to olej rycynowy został dopuszczony do użytku przez farmakopeę londyńską.

Rącznik zawiera dwie niezwykle groźne substancje: rycynę będącą białkiem o silnych właściwościach toksycznych (wszystkie części rośliny zawierają rycynę, ale największe jej stężenie (od 1 do 5%) występuje w nasionach, jako substancja białkowa z grupy lektyn nie miesza się ona z olejami, co umożliwia produkcję nieszkodliwego dla ludzi oleju rycynowego (który nie zawiera rycyny i  służy jako środek przeczyszczający) oraz rycyninę będącą organicznym związkiem chemicznym z grupy alkaloidów i trującym alkaloidem pirydynowym pochodną pirydyny.

Już jedno zjedzone nasionko może doprowadzić do śmierci człowieka w ciągu 2 dni. Co ciekawe człowiek jest wyjątkowo uwrażliwiony na rycynę, bo to samo nasienie rącznika zjedzone przez kaczkę zabije ją dopiero po 80 dniach!

Jako pierwszy niezwykłe właściwości biologiczne rycyny zauważył w 1888 roku Hermann Stillmark. Odkrył, że rycyna wywołuje gwałtowne wymioty i biegunkę, a także silne przekrwienie narządów układu pokarmowego i nerek spowodowane zlepianiem krwinek i wytrącaniem fibryny do krwi.

Dawka śmiertelna (LD 50) dla człowieka wynosi: w postaci aerozolu – ok. 3 μg na 1 kg masy ciała (1 μg  to 0,000001 g czyli 10-6 g), a dożylnie lub podskórnie w postaci iniekcji – już ok. 0,1 μg/kg, do zabicia człowieka wystarczy sto mikrogramów, czyli tyle, ile waży ziarenko soli i jest to równowartość około 3 nasion, zatem toksyczność tej trucizny jest bardzo wysoka (porównywalna z jednym z najgroźniejszych gazów bojowych – sarinem, rycyna jest około tysiąca razy bardziej trująca niż cyjanek). Jednocześnie zauważono, że wrażliwość poszczególnych gatunków zwierząt na rycynę jest bardzo zróżnicowana. Dawki śmiertelne w przeliczeniu na masę ciała mogą różnić się nawet ponad stukrotnie. W czasie I wojny światowej opracowano pociski wypełnione talkiem nasączonym rycyną oraz badano możliwości wytwarzania aerozolu (tzw. agent W). Nie znano jednak wówczas jeszcze odtrutki na rycynę, eksperymenty więc zawieszono. W czasie II wojny wyprodukowano ok. 1700 kg czystej rycyny do eksperymentów oraz opracowano metody jej krystalizacji i proszkowania. Przygotowywano także bomby chemiczne z rycyną.

Najgłośniejszym echem w świecie odbiło się użycie rycyny w roku 1978, kiedy agent KGB, a wg innych źródeł bułgarski agent zabił w Londynie bułgarskiego dysydenta i pisarza Georga Markowa przez wstrzelenie podskórne ok. 0,5 mg rycyny w platynowej kulce o średnicy 1,6 mm z mikroskopijnymi otworami, przez które rycyna przedostała się do organizmu Markowa. A strzelano z wiatrówki ukrytej w parasolu. Mimo wysiłków lekarzy Markow zmarł po czterech dniach.

Inny atak, dokonany w kilka miesięcy później w paryskim metrze w ten sam sposób na innego dysydenta, Władymira Kostowa, nie powiódł się; zaatakowany przeżył zamach dzięki szybkiemu usunięciu kulki.

W 1995 roku amerykańska lekarz onkolog Deborah Green została skazana w Kansas City za próbę zabójstwa męża za pomocą rycyny (również drogą iniekcji).

Podejmowane też były próby ataku z użyciem rycyny obliczone na zatrucie poprzez skórę. Między innymi w 1991 roku członkowie organizacji Minnesota Patriots’ Council (tzw. milicji) gromadzili rycynę w celu dokonania ataku terrorystycznego, a w roku 2003 rycynę wykryto w pewnej liczbie listów wysłanych do Białego Domu. W 2011 r. amerykańskie służby specjalne poinformowały opinię publiczną o wykryciu próby ataku terrorystycznego na terenie Stanów Zjednoczonych za pomocą rycyny. Zamachowcy planowali rozpylić 4,5 kg tej substancji w kilku amerykańskich miastach. W kwietniu 2013 roku rycynę wykryto w dwóch listach na terenie Białego Domu. Przesyłki zaadresowane były do prezydenta Baracka Obamy oraz jednego z senatorów. Możliwy jest także atak chemiczny przy użyciu rycyny przez drogi oddechowe.

Brytyjscy naukowcy wynaleźli jednak antidotum na rycynę. Badania nad nią trwały od 2001 roku i zakończyły się mniej więcej w 2009 roku. Odtrutka może okazać się niezbędna podczas ewentualnych ataków terrorystycznych z użyciem broni chemicznej. Nowa substancja chroni nawet przed potrójnie śmiertelną dawką rycyny. Może być podana do 24 godzin od momentu zatrucia.

"To jest pierwsza tego typu odtrutka, spodziewamy się, że do masowej produkcji wejdzie ona w ciągu najbliższych kliku lat" – twierdzi członkini zespołu naukowców z brytyjskiego Laboratorium Obrony i Technologii z Porton Down, doktor Jane Holley. Odtrutkę otrzymuje się tę z krwi owiec, którym podawana jest nieaktywna postać rycyny.

Dodaj komentarz

Zdrowe opalanie, czyli jakie?

Jak długo mogę się dziś opalać? To pytanie zadajemy sobie szczególnie w bardzo słoneczne dni. Czy możliwe jest wyznaczenie czasu opalania, w którym naszemu organizmowi dostarczymy dawkę promieniowania potrzebną do wytworzenia witaminy D3, a jednocześnie…

Czytaj więcej

Wakacyjna lektura dla nauczycieli

Zachęcamy do wpisania na swoją wakacyjną listę lektur dwóch nowych raportów dotyczących edukacji przyrodniczej. To idealne lektury letnie dla tych wszystkich, którzy zainteresowani są nauczaniem STEM oraz wykorzystaniem gier w nauczaniu!

Czytaj więcej